Newsletter

... i Julia

... i Julia

na podstawie dramatu Romeo i Julia Williama Szekspira

scenariusz i reżyseria: Ida Bocian

obsada: Aleksandra Kania

Teatr Off de BICZ

Czas trwania: 45 min
 

     Romeo i Julia to klasyczna historia miłości dwójki bohaterów, których splątane miłosne  losy doprowadzają do samobójstwa. Reżyserka zdecydowała się opowiedzieć historię tej miłości z perspektywy Julii, co uzasadnia sposób interpretacji historii dwojga kochanków. Ida Bocian wyeksponowała tragedię Julii, która samotnie musi uporać się z rodzącym się uczuciem, rozczarowaniem i fatum, które doprowadza bohaterkę do śmierci. Pozostali bohaterowie sztuki pojawiają się w cytatach Julii, a sam Romeo jest jedynie adresatem pytań, które pozostają bez odpowiedzi. Postać Julii jest uwięziona w okowy szekspirowskiej tragedii i swego z góry ustalonego losu. Jednak nie poddaje się, walczy, niemal do ostatniej chwili. Jej dramat potęguje się, gdy, niczym marionetka,  musi wykonywać polecenia reżyserki, wcinającej się w przedstawienie. Mimo to, Julia pozostaje ze swoją tragedią sama i sama musi ją przed widzem odegrać. Do końca.

Recenzje:

     Autorka scenariusza i jednocześnie reżyserka - Ida Bocian spojrzała na dzieło Szekspira z zupełnie nowej strony. Postanowiła zobaczyć tę historię oczyma Julii. Jak się okazuje, tak naprawdę jeszcze dziewczynki, a zarazem już kobiety. W roli tytułowej zobaczyliśmy Aleksandrę Kanię, która miała trudne zadanie do wykonania. Jej bohaterka ukazywała nam się w różnych odsłonach - była dziewczynką, kobietką, a pod koniec spektaklu dojrzałą kobietą. Uzewnętrzniała mnóstwo emocji kłębiących się w Julii - były śmiech, łzy smutku, kobiece rozterki miłosne i frywolne zabawy dziewczynki.

     Sztuka została stworzona jako monodram, w którym swoją specyficzną rolę odegrała reżyserka. Siedząc na widowni, uczestniczyła w życiu na scenie. Była jakby głosem wewnętrznym bohaterki, głosami jej bliskich, głosem karcącym.

     Dzięki ciekawemu pomysłowi reżyserki na spektakl, widzowie nie zobaczyli nudnej, smutnej i oklepanej historii. Autorka zmieniła ten dramat w ciekawą sztukę. Jest w nim dużo humoru i ironii.  Przedstawienie "...i Julia" jest przykładem na to, że scenariusz i gra aktorska, przy dobrym wyreżyserowaniu, są w stanie obronić się przed wymagającą publicznością. Nie trzeba do tego wymyślnej scenografii - wystarczyło kilka drobiazgów: sukni, które udawały gości obecnych na balu; surdut, który symbolizował Romea, oraz stare, metalowe łóżko będące huśtawką, kryjówką, szafą, grobem i oczywiście... łóżkiem.

"Julia, a może Julka?", Agnieszka Niemczyńska, Teatralia Trójmiasto, 23-05- 2009

     "... i Julia" w reżyserii i według scenariusza Idy Bocian jest kontynuacją niezamierzonego cyklu bardzo kobiecych spektakli w Teatrze Na Plaży. Ida Bocian przedstawia historię dwojga kochanków z Verony z punktu widzenia samej Julii...

     W postać Julii wcieliła się młoda aktorka Aleksandra Kania, którą znamy m.in. ze "Wstydu" w reż. Ewy Ignaczak... Kreowana przez nią Julia była subtelna i urocza, to znów rozkapryszona i nieporadna jak dziecko. Potrafi też być ostra, grać mocno i dynamicznie.

     "...i Julia" to z pewnością nie Szekspir na poważnie, bo czy widział ktoś scenę balkonową z "wkurzoną" Julią i zupełnie nieromantycznym Romeo, który na dodatek jest kiepskim kochankiem? Ascetyczna scenografia - ograniczona właściwie do metalowego łóżka - dobrze zbudowała klimat osamotnienia i uwięzienia bohaterki w splocie wydarzeń. Istotną postacią była niania Julii, odgrywana na przemian przez Kanię i... Idę Bocian, która wystąpiła w spektaklu także we własnej roli - Pani Reżyser.

     Bocian, wcielając się na przemian to w nianię, to znów w rodziców Julii, przede wszystkim pozostała jednak reżyserem. Była dla Julii wewnętrznym głosem rozsądku, pozbawiała ją złudzeń, moralizowała. Kania - aktorka i Kania - Julia wdawała się z reżyserem w kłótnie, sprzeciwiała się, podjęła nawet próbę ucieczki ze sceny. Była jednak tylko marionetką, a reżyser - pociągającym za sznurki. To potęgowało dramat bohaterki, uwięzionej nie tylko w trybach szekspirowskiej sztuki, ale i w konieczności gry według wizji reżysera.
"Pani reżyser Ida i... Julia", Magdalena Hajdysz, Gazeta Wyborcza Trójmiasto, 10-05-2009